Jaśkowiak: Za zwycięstwa polityczne uważam również powstrzymanie szaleństwa Macierewicza i apeli smoleńskich podczas ważnych uroczystości

Autor: Piotr Śmiłowicz, Marta Rawicz vid. x-news
REKLAMA

Małgorzata Kidawa-Błońska została w sobotę kandydatką Platformy Obywatelskiej na prezydenta. W tajnym głosowaniu zdecydowanie pokonała kontrkandydata Jacka Jaśkowiaka. Prezydent Poznania podkreśla jednak, że ma na swoim koncie wiele politycznych wygranych.

Obradująca w sobotę w Warszawie Konwencja Krajowa Platformy Obywatelskiej dokonała wyboru kandydata partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. W tajnym głosowaniu na obecną wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską zagłosowało 345 delegatów, a prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka poparło 125.

Jacek Jaśkowiak pogratulował Kidawie-Błońskiej zwycięstwa.

"Gratuluję, wszystkiego najlepszego i od dzisiaj już wspieramy Małgorzatę. Wszyscy, tak jak na tej sali jesteśmy, cała Platforma, ale też i mam nadzieję - wkrótce cała opozycja, bo to są najważniejsze wybory prezydenckie od 30 lat"
powiedział prezydent Poznania

Zaapelował też do samorządowców i ruchów miejskich, z których się wywodzi, aby wspierali Kidawę-Błońską w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. "Wygrajmy je dla Polski" - wezwał Jaśkowiak.

Wcześniej w swoim wystąpieniu na konwencji Kidawa-Błońska odniosła się też m.in. do najnowszych wydarzeń politycznych. Według niej zaczyna się powolny "polexit" - wyjście naszego kraju z Unii Europejskiej. Jej zdaniem także znaczenie ma to, co się stało w ostatnich dniach w Brukseli - wycofanie się przez Polskę ze wspólnej polityki klimatycznej.

"To nie jest złożenie weta - to pokazanie, że my nie chcemy brać w tym udziału, nie zależy nam na tym, żeby wysłuchać głosu młodych ludzi" - oceniła.

"Rozumiem, że dla pana premiera i dla mnie te 30 lat to jest okres, o który nie będziemy się martwili, co jest na tym świecie. Ale młodzi zostają - oni będą żyli na tym świecie i oni mają prawo żyć w tych miastach, uczyć się, zakładać rodziny, i nasza Polska powinna funkcjonować, jako normalny, przyjazny kraj"
- przekonywała Kidawa-Błońska

Podkreślała, że nie możemy uciekać od odpowiedzialności za klimat już teraz.

"Powinny być rzeki, zieleń, powinniśmy móc zobaczyć słońce. Uciekanie od odpowiedzialności, mówienie, że nie jesteśmy do tego przygotowani to także policzek wobec polskich przedsiębiorców, polskich naukowców"
Małgorzata Kidawa-Błońska

Drugą bieżącą sprawą, która jej zdaniem jest elementem powolnego "polexitu", jest złożony w przededniu rocznicy stanu wojennego przez PiS projekt ustawy o dyscyplinowaniu sędziów.

"Ustawa, która ma do końca rozmontować system sądowniczy w Polsce, zniszczyć autorytety, osłabić pozycję sędziów i tak naprawdę zniszczyć ich wolność. To jest początek polexitu, to jest początek tego, że PiS chce nas wyprowadzić z Europy. Nie mówią o tym głośno, ale te działania powodują, że jesteśmy daleko za krajami, które myślą o wspólnej przyszłości"
Małgorzata Kidawa-Błońska

Według Kidawy Błońskiej potrzebny jest prezydent, który to zatrzyma, który nie będzie dopuszczał do takich sytuacji, i który będzie wetował takie ustawy. "Prezydent Polski ma być prezydentem wszystkich Polaków, czy ich lubi, czy nie. Prezydent bierze odpowiedzialność za losy każdego Polaka i musi mieć odwagę mówienia +nie+" - przekonywała.

"A na pewno powinien uważać na to, że postrzegany jest jako marionetka - ten prezydent, który odbiera telefony tylko od jednego prezesa" - dodała Kidawa-Błońska. "Ja będę prezydentem, który będzie zawsze stał na straży konstytucji i niech nikt nie myśli, że będzie mnie można od tego odwieść" - zapewniła.

Jacek Jaśkowiak, który wyszedł na mównicę po Małgorzacie Kidawie-Błońskiej mówił, że w ciągu ostatnich 30 lat żadne wybory prezydenckie jeszcze nie były tak ważne dla Polski, dla dalszego rozwoju kraju, dla demokracji i wolności, jak te nadchodzące. "Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości jeszcze tydzień temu, czy PiS będzie kontynuował ten proces dewastacji państwa prawa, demokracji, wolności, to atak na sędziów z przedwczoraj rozwiewa te wątpliwości" - powiedział.

"Ograniczanie praw sędziów do wypowiadania się, do udziału w debacie publicznej, do krytyki rządzących jest kolejnym krokiem i będą następne - ocenił. Jak dodał, "zostanie zniszczony samorząd, zostaną zniszczone również niezależne media". "Dlatego te wybory musimy wygrać, musimy je wygrać dla Polski"
Jacek Jaśkowiak

Przekonywał, że jest politykiem, który "potrafi wygrywać.

"Pokazałem to nie tylko przez dwie mocne wygrane w wyborach prezydenckich w Poznaniu. Za zwycięstwa polityczne uważam również powstrzymanie szaleństwa (Antoniego) Macierewicza i apeli smoleńskich podczas ważnych uroczystości. Pokazałem, jak można wypracować zdrowe relacje z Kościołem w zakresie wymiany gruntów, ale też i tych wszystkich wspólnych działań, które zrobiliśmy na rzecz bezdomnych i wykluczonych. Tak powinny wyglądać relacje z Kościołem"
Jacek Jaśkowiak

Przypomniał jednocześnie, że był też pierwszym prezydentem, który wziął udział w marszu równości.

Ocenił także, że "w życiu warto być odważnym, nawet jeżeli to jest politycznie ryzykowne". Dodał, że taka postawa jest potrzeba szczególnie wtedy, gdy można spodziewać się bardzo brutalnej walki w wyborach prezydenckich. "Prezydent Andrzej Duda będzie miał za sobą publiczne media, będzie miał wsparcie ambony" - zaznaczył. "I kontrkandydat, ten najsilniejszy, będzie zaatakowany przez służby specjalne" - dodał. "W tych warunkach trzeba być odważnym i silnym" - podkreślił.

Ocenił, że w takich okolicznościach kampania prezydencka będzie musiała być lepsza niż "te nasze dotychczasowe" kampanie PO. A więc - jak wyliczał - będzie musiała być profesjonalna, budzić emocje i być odważna. "Mnie nikt nie zarzuca, że jestem jak letnia woda w kranie, (...) nie uciekam od odpowiedzi na trudne pytania i potrafię trafiać do różnych grup wyborców" - powiedział.

Szef Platformy Grzegorz Schetyna, który przemawiał jako pierwszy, dziękował obojgu kandydatom za spotkania i rozmowy, jakie odbyli podczas prawyborów. "To była wielka inwestycja w dobry wynik wyborczy w maju" - mówił.

Podkreślał, że jesteśmy przed wyborami prezydenta w sytuacji, gdy "państwo jest wykorzystywane i rujnowane przez rządzących, w tym przez dotychczasowego prezydenta".

Lider PO przekonywał, że po odzyskaniu Senatu czas na kolejne kroki. "Najpierw wybory prezydenckie. Po nich sfinalizujemy prace nad całościowym wspólnym programem Koalicji Obywatelskiej, a wszystko to skończy się w przyszłym roku wielkim kongresem programowym i wtedy – jestem przekonany – będzie już istniał szeroki obóz zmiany, którego siłą będzie wspólny cel, a tym celem jest budowa Polski przyszłości" - mówił Schetyna.

Lider PO przekonywał, że "system oligarchiczny, który został zbudowany, w którym partia łamiąc prawo i obyczaje, ma rządzić państwem i gospodarką, chwieje się".

Mówił, że w Polakach narasta gniew wobec zdemoralizowanej władzy. "Gniew może być czymś negatywnym, ale może być także pozytywną motywacją do pracy dla Polski. Ten gniew na złą władzę, może być początkiem czegoś nowego" – mówił. Dodał, że Polacy staną w maju przed wyborem: "Polska przyszłości czy republika banasiowa".

"Polska potrzebuje dziś jedności i to nie jest puste wezwanie. Zmienia się sytuacja w Europie i na świecie. Ta władza zajmuje się swoimi interesami, a nie bezpieczeństwem kraju. To nie przypadek, że w expose premier prawie nie mówił o polityce zagranicznej. I tu widać różnice między nami - oni udają, że jesteśmy samotną wyspą, a my wiemy, że silna Polska musi mieć dobrą pozycję w UE i NATO. (...)  Jesteśmy główną siłą opozycji i tak pozostanie do wyborów, a potem to my odbierzemy władzę PiS-owi. Pytają nas, jaka będzie Polska po PiS-ie. To będzie Polska, w której dla każdego jest miejsce, (Polska) równych szans, a każdy, kto naruszył prawo, łamał konstytucję, będzie sądzony. Ale nie będzie zbiorowej odpowiedzialności. Polska będzie sprawiedliwa od pierwszego dnia po tym, jak PiS" utraci władzę"
Grzegorz Schetyna

Przemawiający w przerwie obrad konwencji marszałek Senatu Tomasz Grodzki przypomniał, że jeszcze do niedawna PO miała dziesięć procent poparcia, tymczasem wraz z innymi partiami opozycyjnymi udało jej się zdobyć większość w Senacie. "W tej chwili nikt nie ma wątpliwości, że Platforma Obywatelska i Koalicja Obywatelska jest główną siłą opozycyjną, zdolną wraz z koalicjantami przywrócić ład, praworządność i przyzwoitość w Polsce" - powiedział senator.

Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA