Wojenne historie Poznaniaków

Autor: Redakcja serwisu www.codziennypoznan.pl foto. archiwum
REKLAMA

Od pewnego czasu przez nasz kraj, w społeczeństwie przetacza się walec historii, podsycany przez polityków którzy wysuwają swoje niepodważalne racje w stosunku do innych nacji narodowościowych. Poniższa opowieść jest przybliżeniem pewnej autentycznej historii, ukazującej człowieczeństwo niemieckiej rodzinny w czasach nazistowskich Niemiec, konkretnie w latach 1940-1945 w stosunku do robotników przymusowych.

Dokument tożsamości w czasie okupacji niemieckiej. Fot. 1
Aniela Merek (ur. 26.06.1924) jako 16-letnia nastolatka została wyznaczona z terenu Poznania do wywiezienia na roboty do Niemiec, gdzie dotarła 15 listopada 1940 roku do miejscowości Märkisch Buchholz do gospodarstwa rolnego.
Okładka dokumentu robotnika przymusowego w czasie okupacji niemieckiej. Fot. 2
Wewnętrzna część dokumentu. Fot. 3,4,5
Czas spędzała na pracach pomocowych na terenie gospodarstwa, w obejściu domowym itp. Z przekazanej bezpośredniej relacji o traktowaniu można przyjąć, że stosunek rodziny niemieckiej do robotnika przymusowego jakim była nastoletnia Aniela był pozytywny mimo narzuconej ideologii nazistowskiej.
Prace polowe. Trzecia od lewej Aniela Merek, obok gospodyni niemiecka oraz robotnik przymusowy z Związku Sowieckiego. Jesień 1944 r. Fot. 6,7
Objawiało się tym że, jadała posiłki z członkami rodziny, choć proszona była żeby nie robiła to przy obcych, nie było pracy ponad siły, zaopatrywana była w przyzwoitą odzież, leki i inne środki życia codziennego na równi z domownikami.
Październik 1943 r. Fot. 8
Na pierwszym planie Aniela Merek z dzieckiem z rodziny gospodarzy. Fot. 9
Jednym z przejawów zachowania godności ludzkiej było uzyskanie przez Niemców w stosownym urzędzie, przepustki do Poznania w czasie wojny w celu odwiedzenia własnej rodzinny, co wiązało się z odpowiedzialnością karną w stosunku właścicieli gospodarstwa w przypadku ewentualnego niepowrotu Anieli do miejsca przymusowych robót. Oprócz Anieli Merek, gospodarze zatrudniali robotnika przymusowego z terenów Związku Radzieckiego. Pod koniec wojny na początku kwietnia 1945 r. w gospodarstwie złożyli wizytę żołnierze SS, w celu poszukiwania żywności. Zainteresowali się obecnością robotników przymusowych. Na pytanie o tożsamość właścicielka gospodarstwa, stanowczo odpowiedziała, że to jest kuzynka i jej mąż, chroniąc ich nawet od śmierci.  Koniec wojny i powrót do Poznania Anieli Merek nie przerwał kontaktu z właścicielami gospodarstwa. Kontakt obywał się listownie, w formie przesyłania paczek żywnościowych na święta a także zapraszanie do Niemiec Zachodnich do Dusseldorfu, czy też do Berlina Wschodniego. Córka gospodarzy pozostała na terenie Niemiec Wschodnich, w pod Berlińskiej miejscowości, gdzie wyszła za mąż za zarządcę restauracji przy obiektach sportowych.
Córka gospodyni (pierwsza z lewej) z mężem rok 1966. Fot. 10
Pobyt Anieli wraz z mężem, u niemieckiej gospodyni z czasów wojny, w latach 70-tych w Dusseldorfie. Fot. 11
Przedstawiony przykład historii z czasów wojny, jest nie tylko wspomnieniem o zachowanych relacjach między ludzkich, lecz także to, że istnieje porozumienie mimo przynależności narodowej, czy też narzuconej ideologii.  
Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA