Lech Poznań po słabym występie przegrywa z Jagiellonią 0:2

Autor: Rafał Bajer fot archiwum
REKLAMA

Zarówno dla "Kolejorza", jak i dla Jagiellonii, spotkanie było "meczem o wszystko". Przed spadkiem do dolnej ósemki Lecha dzielił zaledwie jeden punkt, natomiast gości - dwa oczka. Przy korzystnych pozostałych wynikach oba zespoły mogły zapewnić sobie miejsce w rundzie mistrzowskiej, ale oczywistym było, że żadna z ekip nie będzie ryzykować i obie podejdą do pojedynku z myślą o zwycięstwie.

Trener Dariusz Żuraw postawił na dość optymalny skład, ale nie obyło się bez małego zaskoczenia. Do bramki awizowany został Matus Putnocky, który tym samym wyszedł w pierwszym składzie Lecha po raz pierwszy od grudnia zeszłego roku, kiedy to zagrał w starciu z Wisłą Kraków.
 
Pierwsze minuty meczu przebiegły spokojnie, a oba zespoły nie zdecydowały się zaryzykować. Optyczną przewagę miał Lech, aczkolwiek przekładało się to w zasadzie jedynie na posiadanie piłki. Groźnie pod bramką Mariana Kelemena zrobiło się dopiero po 16 minutach, kiedy poznaniacy dwukrotnie dośrodkowywali z lewego skrzydła. Obrońcom Jagiellonii udało się jednak powstrzymać zagrożenie. Chwilę później to goście postarali się o swój atak, ale choć w polu karnym zakotłowało się po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, skończyło się na strachu.
 
Lech starał się stwarzać kolejne sytuacje, lecz zdecydowanie brakowało ostatniego zagrania. Dobre szanse mieli Kamil Jóźwiak i Darko Jevtić, ale ten pierwszy uderzał bardzo niecelnie, a drugi nie zdołał znaleźć sobie pozycji do strzału.
 
W pierwszej połowie bramkarze nie mieli zbyt dużo pracy, choć gdy już przychodziło do interwencji, nie byli zbyt pewni. Wykorzystać to mógł Jevtić, który pokusił się o strzał z dystansu, lecz lecz nie trafił w światło bramki. Kiedy wydawało się, że piłkarze zejdą do szatni przy bezbramkowym remisie, sędzia podyktował karnego dla "Jagi" za zagranie ręką Thomasa Rogne. Pewnie wykorzystał go Jesus Imaz, który podcinką zmylił Putnocky'ego. Zaraz po tym arbiter skończył pierwszą część meczu i to goście schodzili do szatni w lepszych nastrojach.
 
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Jagiellonii, lecz po kilku nerwowych momentach to Lech starał się dojść do swoich szans. W 54. minucie bliski pokonania Kelemena był Vujadinović, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Kolejne dośrodkowania również stwarzały zagrożenie, ale Lech nadal nie potrafił znaleźć drogi do bramki.
 
W 61. minucie było już 2:0 dla gości. Po dośrodkowaniu piłki z rzutu różnego z prawej strony boiska najlepiej w polu karnym odnalazł się Imaz, który z bliska pokonał Putnocky'ego. Obrońcy zgubili krycie, dzięki czemu Hiszpan nie miał większych problemów ze zdobyciem drugiej bramki.
 
Starania Lecha nie wystarczyły, żeby znaleźć sposób na pokonanie defensywy przyjezdnych. Kolejne strzały kończyły się zazwyczaj na nogach obrońców, choć znów blisko gola był Jevtić. Szwajcar wykonywał rzut wolny, lecz jego groźny strzał minimalnie minął bramkę.
 
Do końca nic już się nie zmieniło. Lech po kiepskim meczu przegrywa 0:2, ale dzięki wynikom z innych boisk zdołał utrzymać się w grupie mistrzowskiej.
Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA