Historia Rogali Świętomarcinskich

Autor: Muzeum Rogali Świętomarcinskich
REKLAMA

Do najwcześniejszych odnalezionych wzmianek o rogalach świętomarcińskich należą anonse prasowe z początku lat 50. XIX wieku. Najstarsza potwierdzona wzmianka o rogalach pochodzi z roku 1852. Zamieszczona została 10 listopada 1852 roku w Gazecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego przez, powstałą trzy lata wcześniej przy ulic Wrocławskiej w Poznaniu, cukiernię Antoniego Pfitznera.

Jutro w Czwartek Rogale nadziewane, po różnych cenach w cukierni A. Pfitznera, ulica Wrocławska. Rogale nadziewane rozmaitej wielkości i ceny poleca Cukiernia A. Pfitznera, ulica Wrocławska Nr. 14.
reklama rogali

Domyślać się jedynie należy, że chodzi tu o rogale świętomarcińskie, jako, że anonse pojawiają się tylko w okolicy dnia św. Marcina.

Cukiernia N.T. Hundta mieszcząca się na Starym Rynku w Poznaniu pod numerem 8 zamieściła 11 listopada 1860 roku, w ukazującym się dopiero od roku, Dzienniku Poznańskim najciekawsze ogłoszenie, w którym po raz pierwszy potwierdza wypiek rogali świętomarcińskich w Poznaniu

Jest to dotychczas najwcześniejsza informacja dokumentująca istnienie nazwy rogala świętomarcińskiego w naszym mieście. Przynosi nam ona informacje również o samych rogalach, które w tamtych czasach, na co warto zwrócić uwagę, sprzedawano także w skromniejszej wersji bez nadzienia oraz w rozmaitych wielkościach, co rzutowało na cenę rogali. Można sądzić, że dzięki elastyczności cukierników dostosowujących się do zamożności swoich klientów, znaczna część Poznaniaków rogalami w różnej postaci się delektowała, a cukiernicy odnosili w tym dniu spore korzyści finansowe.

W drugiej połowie XIX wieku rogale świętomarcińskie sprzedawały cukiernie Antoniego Pfitzner, Albin Gruszczyńskiego, braci Vasallich, właścicieli cukierni mieszczącej się przy Starym Rynku w Poznaniu pod numerem 6, A. Szpingiera w Bazarze, P. Urbańskiego, K. Starka, J.P. Beely’ego i Spółki z al. Wilhelmowskiej 5 (ob. al. Marcinkowskiego), Franciszka Rudzkiego, T. Wężyka (St. Marcin), S. Sobeskiego, H. Moszczeńskiego, R .Neugebauera, H. Wolkowitza, S. Niewiteckiego i Sp., J. Cichowicza z Wrocławskiej i wielu innych niewymienionych. Na Ryc. 4 przedstawiono rozmieszczenie wybranych cukierni poznańskich wypiekających rogale świętomarcińskie w II poł. XIX wieku.

Ilość ogłoszeń, jaka pojawiała się w listopadowej prasie lokalnej w Poznaniu już od lat 60. XIX w. sugeruje powszechności obyczaju spożywania słodkich rogali z okazji dnia św. Marcina. Ogłoszenia pojawiające się w prasie w II połowie XIX w. dowodzą jednak dużego zróżnicowania serwowanych rogali. Dość znaczne różnice w cenach oferowanych rogali, od kilku fenigów do niekiedy kilku marek, nasuwają przypuszczenie, że różniły się one znacznie nie tylko masą, ale i zastosowanym nadzieniem.

Potwierdzają jednak bezsprzecznie, że w XIX wieku w poznańskich cukierniach do wyrobu rogala świętomarcińskiego używano surowców takich, jak marcepan, czyli masa migdałowa oraz mak.

Tak, więc charakterystyczne makowo-migdałowe nadzienie rogali znane jest mieszkańcom Wielkopolski już ponad sto lat.

Produkcję rogali od 1901 roku propagowało zalegalizowane przez Niemców poznańskie Stowarzyszenie Cukierników. W początkach XX wieku rogale świętomarcińskie nadziewane masą migdałową sprzedawano w bardzo zróżnicowanych cenach od 5 fenigów do 3 marek. W okresie międzywojennym rogale świętomarcińskie wypiekano w Poznaniu – jak wspomina mistrz Zdzisław Małach – w renomowanych cukierniach:

A. Fangrata, Wincentego Dobskiego, Franciszka Rączyńskiego, Waldemara Kamińskiego, G. Erhorna.

W latach późniejszych dołączyły do nich cukiernie mistrzów: Jana Wawrzyniaka, Stanisława Jóźwiaka z Placu Wolności, Mączyńskiego, Władysława Łuczaka, Antoniego Doleckiego.

Istnieją skromne informacje potwierdzające rozprzestrzenienie się początkowo poznańskiej tradycji w niektórych regionach Wielkopolski, a nawet Polski. Pod koniec lat 30. XX w. rogale świętomarcińskie znane były w Ostrowie Wielkopolskim. Świętomarcińskie smakołyki polecała Cukiernia Poznańska Władysława Jaksia z Ostrowa Wlkp. w Dzienniku Ostrowskim z dnia 11 listopada 1938 roku

Rogale Św. Marcińskie Znanej jakości polecam na 11 listopada oraz codziennie świeże pączki „Cukiernia Poznańska” ulica Sienkiewicza narożn. Marsz. Piłsudskiego
reklama rogali

Interesujące ogłoszenie dała cukiernia Antoniego Serdeckiego z Ostrowa Wlkp. W listopadzie 1937 roku trzykrotnie zamieściła w Dzienniku Ostrowskim wierszowaną reklamę.

Hen z daleka, gdzieś z obłoków W śnieżną szatę otulony, Przybył do nas na rumaku Św. Marin ośnieżony. Więc zwyczajem staropolskim, Jak czynili nasze dziady, Powitajmy dziś Marcina Rogalikiem z czekolady Trzeba struclem lub rogalem Uczcić gościa tak zacnego. A najlepszy przecież wiecie Jest w cukierni SERDECKIEGO Do przechodniów się uśmiecha Olbrzym rogal na wystawie. A kto zgadnie ile waży?Temu w darze on przypadnie
reklama

 Dalej w tym samym ogłoszeniu zamieszczono informację o konkursie:

"UWAGA! W czwartek dn. 11. listopada odbędzie się KONKURS na rogala – olbrzyma. Każdy brać może udział w konkursie. Cukiernia Kawiarnia Piekarnia Antoni Serdecki Ostrów Wlkp. ul. Kaliska nr. 14 poleca rogale św. marcińskie "

Można przypuszczać, że lokal mistrza Serdeckiego cieszył się w związku ze smakowitym konkursem niemałą frekwencją.

Wnuki cukiernika Józefa Rzankowskiego z Zakopanego wspominają zaś, że dziadek przed II wojną światową miał wielu znajomych z Poznańskiego, którzy przyjeżdżali do Zakopanego w celu podreperowania zdrowia i zachęcili mistrza do produkcji rogali świętomarcińskich. Cukiernia Rzankowskiego sprzedawał je pod nazwą „rogale poznańskie“ lub „rogale z białym makiem“.

Tradycja wypieku rogali świętomarcińskich była kontynuowana przez prywatne cukiernie i piekarnie w Poznaniu po zakończeniu II wojny światowej. Potwierdzeniem podtrzymywania świętomarcińskiej tradycji przez pozostające w rękach prywatnych cukiernie są anonse cukierni Knasta z roku 1946 oraz L. Bręczewskiego z 1949 roku.

            Na przełomie lat 40. i 50. XX w. nowa władza wprowadziła zakaz wypieku słodkiego pieczywa. Na skutek protestu poznańskich cukierników, w 1950 roku Ministerstwo Handlu Wewnętrznego wydelegowało do Poznania inspektora, który na miejscu miał stwierdzić, "czy wypiek słodkiego pieczywa jest potrzebny dla świata pracy w Poznaniu". 

Pan Zdzisław Małach z Poznania, który w tamtych latach był uczniem znanego cukiernika Franciszka Rączyńskiego, wspomina jak zakaz ten wyglądał w naturze. Produkcja słodkich wypieków odbywała się tylko pod koniec tygodnia w czwartki, piątki i soboty a przez pozostałe dni uczniowie i cukiernicy zajmowali się głównie pracami porządkowymi w cukierni. Czy istniałaby szansa na zachowanie tradycji wypieku rogala świętomarcińskiego, gdyby zakazu w porę nie cofnięto?

            Do obrzędowości świętomarcińskiej nawiązywała w menu oferowanym klientom Kawiarnia W-Z z ulicy Fredry w Poznaniu, która w środę 10 listopada 1954.Zapraszała na wieprzobicie, gęś z pyzami oraz informowała o sprzedaży Rogali Świętomarcińskich.

            Przez 45 lat w Polsce obowiązywały ceny urzędowe. Uspołeczniona firma cukiernicza „Poznańskie Kawiarnie” oferowały rogale marcińskie w roku 1961 po 36 zł za kilogram.Rok później cena wzrosła do 40 zł za kilogram. W tej samej cenie był sprzedawany także w roku 1964, tzn. 100 gramów rogala marcińskiego kosztowało 4 zł.

            W latach 60. i 70. XX w. w produkcji rogali świętomarcińskich przewodziły Poznańskie Zakłady Gastronomiczne, w skład których wchodziło kilkanaście poznańskich cukierni. Wypiekiem rogali zajmowały się pracownie: AS, BAJKA, EXPRESOWA, HAJDUCZEK, KOLOROWA, KOPCIUSZEK, MUSZELKA, RADOSNA, REGIONALNA.

Na początku lat 80. XX w. nie obawiano się, że rogali zabraknie, gdyż jak pisano "wypieczono ich dziesiątki tysięcy sztuk". 

Gazeta Poznańska informowała też w 1982 roku "Tegoroczne rogale posypywane są kokosami miast tradycyjnymi orzechami. Brak tez było białego maku, który znajdował się tradycyjnie we wnętrzu. Mimo to winny rogale smakować wszystkim" 

A, że nie zawsze wszystkim smakowały, warto przytoczyć anegdotkę z 1962 roku. Znany poznański mistrz cukierniczy, wieloletni kierownik i technolog w Cukierniach Regionalna i Kopciuszek, pan Zdzisław Małach wspomina, jak pojechał z ekipą PZG Kawiarnie do Warszawy zaprezentować rogale marcińskie na wystawie w Ministerstwie Handlu Wewnętrznego i podczas degustacji jeden z ówczesnych wiceministrów stwierdził, że w poznańskich smakołykach jest zbyt mało pieprzu!

Pięć lat później Głos Wielkopolski donosił, że zjedzono 80 ton rogali, których najwięcej dostarczyły Zakłady Piekarsko-Ciastkarskie „Społem”. Wspomniano także w roku 1987 o rzemieślnikach, którzy wypiekli kilka ton rogali marcińskich. Pracując na trzy zmiany, przy pomocy uczniów Zasadniczej Szkoły Przemysłu Spożywczego, około ośmiu ton tradycyjnego poznańskiego przysmaku wypiekła rok później wchodząca w skład Piekarsko-Ciastkarskiej Spółdzielni Spożywców „Społem” Cukiernia „Regionalna”. W roku 1989 tradycyjnie już "wielu poznaniaków pospieszyło do cukierni po smakowite pieczywo z makowym nadzieniem", ale maruderzy, którzy czekali do ostatniej chwili "obyć się musieli smakiem" rogali, bowiem w niektórych cukierniach zabrakło.

Dziś rogali rogali nam nie zabraknie ponieważ wszystkie cukiernie w Wielkopolsce pieką te przysmaki na jeden dzień w roku, tym samym możemy najeść się do syta.

Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA