Droga startowa na Ławicy - modernizowana zgodnie z planem

Autor: Krzysztof Nowicki, fot. K. Nowicki
REKLAMA

Rozpoczął się już drugi etap prac modernizacyjnych na poznańskim lotnisku - drogowcy pracują nad pogrubieniem i zmianą profilu wschodniego krańca drogi startowej. To jednak dopiero wstęp przed prawdziwymi utrudnieniami i całkowitym zamknięciem lotniska na ok. 3 tygodnie na przełomie września i października.

Obecnie pasażerowie niemal nie odczuwają robót o ogromnym zakresie i kluczowej roli w rozwoju lotniska, jakie się odbywają. Mowa bowiem o remoncie drogi startowej, czyli elementu, bez którego żadne lotnisko nie może funkcjonować. Nie ma to jednak większego wpływu na starty i lądowania, ponieważ pierwsze dwa etapy przewidują wyłączanie tylko skrajnych odcinków pasa, po 500 metrów każdy. Pierwsza z tych operacji już została zakończona, natomiast 18 maja drogowcy wzięli się za drugi odcinek - od wschodu. Dopiero zaś po szczycie sezonu letniego budowlańcy zajmą się najbardziej newralgicznym, środkowym odcinkiem.

- Co do samej idei modernizacji drogi startowej to ona jest w spółce od 2007 roku - tłumaczy Marcin Drzycimski, dyrektor strategii i rozwoju na poznańskim lotnisku. - Te prace nie mogą być wykonywane przy ujemnej temperaturze, więc nie mogliśmy modernizować drogi w miesiące zimowe. Nie mogliśmy ich też prowadzić w szczycie sezonu czarterowego, więc drogą eliminacji doszliśmy do wniosku, że tylko przełom września i października gwarantuje najmniej perturbacji (chodzi o prace przy środkowym odcinku pasa - przyp. red.). Jest to również wynik zakresu prac, nie ma możliwości, żeby wykonywać to w krótkich odcinkach nocnych.

Zakres prac rzeczywiście robi wrażenie - droga startowa zostanie pogrubiona od 20 do 50 cm, zostanie także wykonana korekta profilu podłużnego i poprzecznego. Oprócz tego wykonywane są prace związane z wykonaniem kanalizacji sanitarnej (system odwodnienia całej drogi startowej) oraz elektrycznej (pod system oświetlenia nawigacyjnego i system ostrzegania o oblodzeniu).

Obecne prace poprawią nie tylko drogę startową, która przez wiele lat się już zdegradowała, ale także umożliwią zainstalowanie systemu ILS wyższej kategorii. Dzięki temu lądowanie będzie mogło się odbywać w gorszych warunkach pogodowych, ale to nie wszystko - system wyższej kategorii ma być także o wiele bardziej niezawodny.
- W tej chwili na przełączenie zasilania systemu ILS mamy 30 sekund, przy wyższej kategorii będzie to tylko jedna sekunda, ale nie tylko to. W sekundę zasilanie musi się przełączyć na awaryjne, potem - w razie czego - na własne generatory, a potem, jeżeli zajdzie taka potrzeba, jeszcze na czwarte źródło energii - tłumaczy Drzycimski, i choć sytuacja, w której padają 3 systemy zasilania, jest raczej niemożliwa do osiągnięcia, to jednak musi być uwzględniona.

Całość prac przy drodze startowej ma kosztować ponad 50 mln zł, ale zaowocować ma to lepszą infrastrukturą, co ma się przełożyć na zwiększenie liczby lotów z poznańskiego lotniska. Władze lotniska uważają, że w ciągu kilku lat liczba odprawionych pasażerów może wzrosnąć do ponad 2 mln pasażerów, przy obecnych 1,44 mln. Czy wiązać się to będzie z dopłatami dla linii lotniczych, o których 19 maja informowało Radio Merkury (władze lotniska miałyby płacić linii Wizz Air za "reklamę", a w zamian za to przewoźnik ten uruchomiłby nowe loty z poznańskiego lotniska)? Tego Drzycimski nie chciał ujawniać.

Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA