Madeleine Albright na MTP: Świat to bałagan

Autor: Krzysztof Nowicki, fot. UMP
REKLAMA
REKLAMA

Anegdoty i śmieszne sytuacje z wielkiej polityki, ale też poważne sprawy międzynarodowe i biznesowe - o tym mówiła na V konferencji ABSL Madeleine Albright, była sekretarz stanu USA.

Madeleine Albright jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci światowej polityki - nie tylko dlatego, że w latach 1997-2001 była sekretarzem stanu w gabinecie prezydenta USA (odpowiednik polskiego ministra spraw zagranicznych), ale też dlatego, że była pierwszą kobietą w historii USA na tym stanowisku.

Mimo to nie wszyscy są rozpoznają, co sama bohaterka poznańskiej konferencji ABSL zauważyła na początku swojego przemówienia w Sali Ziemi na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich:
- Niedawno w samolocie pewien młody człowiek pomylił mnie z Margaret Thatcher. Mówił: "pani może się nie przyznawać, ale ja wiem, że pani jest Margaret Thatcher". Jak więc widać, nie jestem taka znana.

Przemówienie Madeleine Albright było pełne anegdot i historyjek z jej kariery politycznej. Co ciekawe, bardzo wiele z nich miało związek z Polską. Albright otwarcie przyznała się też, że wiele zawdzięcza Polakom działającym w administracji USA, nie tylko Zbigniewowi Brzezińskiemu (byłemu doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego), który de facto wciągnął ją do pracy w Białym Domu, ale też m.in. senatorowi Edmundowi Muskiemu.

Globalna gra w... bilard

Tematy historyczne były bardzo mocno akcentowane podczas przemówienia byłej sekretarz stanu, ale nie zdominowały jej wystąpienia. Znacznie mocniejsze i bardziej wyraziste było to, co Madeleine Albright miała do powiedzenia o dyplomacji i polityce zagranicznej - chociaż, jak sama kilka razy zaznaczała - to, co mówi jest jej prywatnym zdaniem, a nie stanowiskiem rządu USA.

- Często wyobrażamy sobie dyplomację jako rozgrywkę szachową, ale sądzę, że obecnie bardziej to przypomina rozgrywkę bilardową: odpowiednie osoby poruszają bilami i starają się, aby te wpadły do odpowiedniej łuzy po drugiej stronie stołu. Po drodze jednak te bile uderzają w inne, zmieniają ich kierunek, idą w różne strony. To jest nieprzewidywalna gra.

Naturalnym przykładem takiej nieprzewidywalnej gry była obecna sytuacja na Ukrainie. Albright stwierdziła, że Rosja złamała prawo zajmując część Ukrainy, a Władimir Putin, prezydent Rosji, zyskał co prawda nowe terytorium, ale stracił wiarygodność.
- Jeden Rosjanin powiedział mi niedawno: "Wstyd mi. Byliśmy supermocarstwem, a staliśmy się Bangladeszem z rakietami".

Zdaniem byłej sekretarz stanu potrzebna jest silna reakcja wspólnoty międzynarodowej na to, co Rosja robi na wschodzie Ukrainy, jednak sankcje są trudną decyzją, ponieważ uderzają gospodarczo także w gospodarkę państw zachodnich.
- Globalizacja sprawiła, że jesteśmy bliżej siebie, ale jednocześnie nie potrafimy stanąć razem - uważa Albright.

Gość specjalny konferencji ABSL podkreślała również duże (i wciąż rosnące) znaczenie tzw. non-state actors, czyli organizacje nie będące rządami, ale mające wpływ na globalną sytuację polityczną i finansową, np. wielkie firmy lub też grupy kapitałowe. Przywołała przy tym przykład Coca-Coli, której producent ma wyższe przychody niż nie jedno państwo. Albright zaznacza, że tradycyjne instytucje rządowe nie są jeszcze przygotowane na ich istnienie i reagują zbyt wolno na szybko zmieniającą się sytuację.

Ogólna konkluzja dotycząca międzynarodowej polityki, jaką można było usłyszeć z ust byłej sekretarz stanu USA, była... mało dyplomatyczna.
- World's a mess - stwierdziła Albright (w nie do końca dosłownym tłumaczeniu: świat to bałagan).

Na szczęście jednak przemówienie nie było utrzymane w czarnych barwach - a to za sprawą sposobu, w jaki Albright opisała Polskę. Była sekretarz stanu podkreślała sukces gospodarczy i polityczny, jaki dokonał się w naszym kraju przez ostatnie 25 lat. Stwierdziła również, że cieszy się z tego, iż do "azjatyckich tygrysów" dołączył też "polski dzik".

- Wierzę, że niezależnie od tego, jak dobrze wam poszło, to najlepsze jest jeszcze przed wami - stwierdziła na zakończenie swojego przemówienia Albright.

Kto pójdzie do piekła?

Nie był to jednak koniec spotkania z byłą sekretarz stanu - następnie bowiem odpowiadała ona na pytania od publiczności. Goście konferencji pytali m.in. o to, czy kierowała się uczuciami czy też rozumem podczas podejmowania decyzji, o rolę liderów biznesowych w kształtowaniu sytuacji w Polsce, o sytuację na Ukrainie i o obecność sił wojskowych USA w krajach europejskich. Oprócz tego jednak pojawiały się też pytania bardziej osobiste, np. o radę dla kobiet w Polsce, które chciałyby osiągnąć sukces i co jest do tego potrzebne.

- Podczas całej mojej kariery wynajdowano różne problemy, ale nie miałam ich z zagranicznymi liderami, lecz ludźmi wewnątrz administracji, którzy "mieli być" na moim miejscu - odpowiadała Albright. - Nauczyłam się, że do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest pomoc różnych ludzi, ale przede wszystkim innych kobiet. To często nie wychodzi przez tzw. kompleks królowej, czyli często może być tylko jedna kobieta, i jak jest dla niej jakieś stanowisko przewidziane, to ona musi je zająć. Tymczasem kobiety muszą współpracować, muszą sobie pomagać - stwierdziła Albright, po czym dodała już żartem: - Dla tych, które tego nie robią, jest nawet przewidziane specjalne miejsce w piekle.

Po przemówieniu na V konferencji ABSL była sekretarz stanu USA wyruszyła na Ukrainę, gdzie będzie uczestniczyła w misji obserwacyjnej podczas niedzielnych wyborów prezydenckich.

Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA