Warta - GKS: koniec zwycięskiej passy Zielonych

Autor: Sergiusz Szczepaniak, fot. Warta Poznań
REKLAMA
Warta Poznań poniosła w dzisiejszym spotkaniu pierwszą porażkę na własnym stadionie. Pogromcą Zielonych okazali się piłkarze GKSu Tychy, którzy pokonali poznaniaków 1:0 po dramatycznie słabym meczu.

Z boiska od pierwszego gwizdka arbitra wiało nudą. Gra toczyła się nieustannie, głównie w środkowej strefie boiska, żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Chociaż trzeba przyznać, że w tych pierwszych fragmentach meczu lepiej prezentowali się gospodarze, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i nieustannie próbowali nacierać na bramkę gości. 
 
Taktyka przyjezdnych była dużo prostsza. Ograniczała się do przejęcia piłki po ataku Warty, następnie dalekim jej wybiciu i liczeniu, że któremuś z zawodników ofensywnych GKSu uda się stworzyć zagrożenie pod bramką Adriana Lisa lub też przynajmniej wywalczyć jakiś stały fragment gry w pobliżu pola karnego.
 
Przez ten sposób gry najbardziej poszkodowani byli kibice, którzy pierwszą podbramkową sytuację zobaczyli dopiero w 20 minucie. Po kilku ładnych zagraniach z pierwszej piłki przez Warte w dobrej sytuacji znalazł się Bartoszak, jednak jego strzał poszybował znacząco nad bramką.
 
Piętnaście minut później z lewej strony ładnie do środka z piłką zbiegł Pawłowski, po czym zdecydował się oddać strzał na bramkę. Piłka przeleciała jakieś osiem metrów obok słupka bramki gości.
 
W 39 minucie prosta taktyka GKSu wreszcie zaczęła przynosić im korzyści. Przed polem karnym faulowany był jeden z zawodników gości. Do piłki podszedł Piotr Rocki i z jakiś dwudziestu siedmiu metrów uderzył w spojenie słupka z poprzeczką. Ten strzał był właściwie ostatnim godnym odnotowania wydarzeniem w pierwszej części gry. 
 
Druga połowa zaczęła się równie nudno jak pierwsza. Oba zespoły niby próbowały, ale żaden nie był w stanie zdobyć bramki. Ostatecznie ta sztuka jednak udała się gościom. W 62 minucie jeden z zawodników GKSu uderzył z przed pola karnego, piłkę odbił Lis, ale wobec dobitki Bukowca z najbliższej odległości był już bezradny. 
 
Dwie minuty po tym wydarzeniu Zieloni zostali dodatkowo osłabieni. Czerwoną kartką za faul otrzymał Grzeszczyk. 
 
Warta rzuciła się do odrabiania strat, ale ciągle nie mogła się przebić przez szyki obrony gości. Jedyna ciekawa akcja po stracie bramki była autorstwa Wojciecha Trochima, którego strzał z dystansu w nieznacznej odległości minął bramkę GKSu Tychy. 
 
Ostatnie dwadzieścia minut to ciągłe ataki Warty i czekanie na kontrataki gości. Niestety ani pierwszym, ani drugim to nie wychodziło więc kibice obejrzeli dość słabą końcówkę. Wypada dodać, że w doliczonym czasie gry szansę na zmianę rezultatu po jednym z kontrataków mieli goście, ale ją zaprzepaścili.
 
Poznaniacy nie byli w tym spotkaniu zespołem lepszym i chyba zasłużenie przegrali. Widoczny był zwłaszcza brak pomysłów na rozgrywanie akcji ofensywnych. Ta porażka oddala Zielonych od upragnionego celu jakim jest awans.
 
Warta Poznań 0-1 GKS Tychy
 
Bramka: Mateusz Bukowiec 64
 
żółte kartki: Pawłowski, Magdziarz - Chomiuk, Małkowski
czerwona kartka: Łukasz Grzeszczyk (Warta, 66. minuta, za brutalny faul)
Warta: 12. Adrian Lis - 14. Grzegorz Bartczak, 19. Maciej Mysiak, 5. Maciej Wichtowski, 6. Rafał Kosznik - 7. Tomasz Magdziarz, 17. Artur Marciniak, 8. Łukasz Grzeszczyk, 10. Wojciech Trochim (78, 3. Daniel Ciach), 9. Krzysztof Bartoszak (61, 23. Michał Jakóbowski) - 18. Bartłomiej Pawłowski (75, 11. Piotr Giel).
 
GKS: 12. Piotr Misztal - 13. Maciej Mańka, 19. Łukasz Kopczyk, 21. Tomasz Balul, 28. Mateusz Mączyński - 25. Piotr Rocki (80, 7. Łukasz Małkowski), 15. Bartłomiej Babiarz, 30. Mateusz Kupczak, 6. Mateusz Bukowiec (78, 4. Ivica Žunić), 31. Adrian Chomiuk - 9. Marcin Folc (87, 23. Dawid Jarka).
Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

REKLAMA
REKLAMA