Śmigus-dyngus i Żandary, czyli wielkie lanie wody

Dodano: 2014-04-20

Bez tego zwyczaju nie sposób się obyć w poniedziałek wielkanocny. Wszyscy, i mali, i duzi, oblewają się wodą, a im więcej tym lepiej, bo obfitość wody oznacza radość, szczęście i dostatek dla domu.

Zazwyczaj zgodnie z wiejską tradycją już od rana chłopcy zbierali się przy studni, by czatować na przychodzące po wodę dziewczyny - i szczodrze oblewać je wodą. Panny mogły się wykupić darowując pisanki polewającym, ale najczęściej wcale się nie uchylały od polewania. Bo im więcej wody wylali chłopcy na dziewczynę, tym więcej szczęścia jej przyniesie rok, a szczególnie oczywiście zamażpójscie. Wręcz przeciwnie, gdy panna nie została oblana wodą tego dnia, mogła się obrazić i odrzucić opieszałego zalotnika. Mówiła o tym jedna z przyśpiewek: "Żałowałeś kapki wody, przecz ode mne, od urody" - śpiewały panny.

Polewanie wodą było także rytualnym oczyszczaniem ludzi na wiosnę, miało też zapewniać płodność. To dlatego mężczyźni nie tylko oblewali wodą co ładniejsze panny w wieku gotowym do zamążpójścia, ale sami także kąpali się w wodzie - nawet w przeręblach, jeśli Wielkanoc wypadała zimna. Dziewczyny miały wówczas okazję podziwiać, który z chłopaków jest najdzielniejszy i najsilniejszy, no i oczywiście który najbardziej nadaje się na męża...

W miastach polewania wodą raczej się nie praktykowało, ale polewanie wodą to tylko jedna z tradycji Śmigusa dyngusa. Kiedyś powszechne były parady przebierańców, którzy chodzili po wsi, piosenkami i żartami wypraszając smakołyki i uderzeniem laski zapewniający powodzenie gospodarzom. Różnie nazywano tych przebierańców: siuda baba, kurek lub pochody z kurasem. W Poznaniu nazywano ich Żandarami.

W skład Żandarów zazwyczaj wchodzą dziad, grajek, baba, żandarm na drewnianym koniu. Spotkać ich można tylko na Ławicy, bo to tradycja spotykana tylko  w tej jednej dzielnicy. Żandary zaczynaja grasować około 9 rano, zaraz po mszy, i nigdy nie wiadomo, gdzie dopadną wiernych, którzy wracają z kościoła.  Żandarów trzeba serdecznie powitać, dac im parę groszy, żeby się darzyło w gospodarstwie przez cały rok, a za to w zamian Baba solidnie przyłoży gospodarzowi sękatą laską - oczywiście na szczęście...

Chodzenie Żandarów kończy się zawsze tak samo: w samo południe będą zdobywać komin ławickiej piekarni, ptrzy czym koniecznie trzeba zobaczyć, czy baba przy tej okazji zgodnie z tradycją pokaże majtki... Wszystko to oczywiście po to, by by odpędzić zły los od mieszkańców Ławicy.

Autor artykułu: el fot. sxc.hu