"On jest niewiarygodny" - ojciec Ewy Tylman o świadku, który miał widzieć kłócącą się parę przy moście Rocha w noc zaginięcia dziewczyny

Autor: AK fot. x-news archiwum
Drukuj

W środę, w poznańskim Sądzie Okręgowym, odbyła się kolejna rozprawa w sprawie śmierci Ewy Tylman. Zeznania składał m.in. człowiek, który twierdził, że w noc zaginięcia dziewczyny, widział kłócącą się parę przy moście Rocha. Kobieta i mężczyzna mieli przypominać wyglądem oskarżonego Adama Z. oraz Ewę.

Jako pierwsi, zeznania składali znajomi Adama i Ewy z drogerii, w której pracowali i którzy także uczestniczyli w imprezie firmowej w noc zaginięcia Tylman. Swoje wyjaśnienia składała również żona brata Ewy, która odpowiadała na pytania dotyczące m.in. smsów, jakie rodzina otrzymała z żądaniem okupu.

Jako ostatni zeznawał Grzegorz W., który kilka miesięcy temu miał zgłosić się do Prokuratury twierdząc, że był świadkiem kłótni pary przy moście Rocha w Poznaniu. Jak twierdził, zgłosił się dopiero teraz, ponieważ w 2015 roku sam był poszukiwany przez policję.

Na rozprawę w sądzie przyjechał z aresztu w Śremie, w którym odbywa karę pozbawienia wolności za oszustwa. Jego zeznania mogły być kluczowe dla sprawy, jednak najpierw musiałby zostać uznany za wiarygodnego.

Ukrywanie się przed policją, symulowanie choroby w areszcie czy próba ucieczki podczas własnej rozprawy, nie przemawiały na korzyść świadka w tej kwestii.

Podczas wczorajszych zeznań, nawet pełnomocnicy i rodzina Ewy Tylman, którzy wcześniej wiązali duże nadzieje z tym świadkiem, uznali, że mężczyzna jest niewiarygodny.

W. rozpoczął od prośby do sądu o przypomnienie mu tego, co powiedział policjantowi pod koniec czerwca 2017 roku. Tłumaczył się tym, że mógł zapomnieć o niektórych szczegółach. Sędzia odmówiła spełnienia prośby, zaznaczając, że jeśli w czerwcu 2017 roku był w stanie pamiętać wydarzenia z listopada 2015 roku, to teraz będzie w stanie sobie przypomnieć co mówił nieco ponad 3 miesiące temu.

Świadek zeznał, że w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, wracał z jednego z klubów na Starym Rynku z dziewczyną, którą poznał tego wieczoru na imprezie. Przy moście Rocha, para miała mijać kobietę i mężczyznę, którzy wyglądem przypominali Adama Z. i Ewę Tylman. Jak twierdzi W., para miała się kłócić, a Adam Z. używać wobec Ewy obraźliwych słów.

Po odprowadzeniu dziewczyny pod blok, świadek miał wezwać taksówkę, którą wrócił do Śremu. To jedna z rozbieżności w stosunku tego, co W. mówił policjantowi w czerwcu. Wówczas, twierdził, że do domu wrócił własnym samochodem.

Świadek twierdzi, że nie zgłosił się na policję, gdy sprawa zaginięcia Ewy Tylman wyszła na światło dzienne, ponieważ wówczas sam był poszukiwany listem gończym.

Rozczarowania zeznaniami W. nie kryli po rozprawie zarówno pełnomocnicy, jak i rodzina Ewy Tylman. Ojciec dziewczyny powiedział wprost, że świadek jest niewiarygodny. Pełnomocnik rodziny, Wojciech Wiza mówił z kolei, że można było odnieść wrażenie, iż W. "pomylił sąd z telewizyjnym show".

Kolejna rozprawa odbędzie się 9 listopada. Przesłuchanych zostanie dziewięć lub dziesięć osób.

REKLAMA
Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

Najciekawsze video

REKLAMA
REKLAMA