Czy to będzie nowa atrakcja turystyczna Poznania?

Autor: Krzysztof Nowicki, fot. K. Nowicki
Drukuj

To miejsce ciężko opisać słowami: kilka pomieszczeń w budynku przy ulicy Wronieckiej zostało zamienionych w niezwykłą, oddziałującą na wyobraźnię przestrzeń, prowadzącą odwiedzających przez poznańskie legendy. Właśnie sposób prowadzenia jest tu niezwykły - przez twórców jest bowiem określany jako... 6D.

Trzy wymiary - czyli popularne 3D - są dość powszechnie znane. Ten skrót od angielskiego "3 Dimensions" oznacza "tylko" tyle, że coś jest obiektem przestrzennym. Ma długość, szerokość i wysokość. Jednak na początku XXI wieku w Polsce zaczęły pojawiać się różne instytucje, które oferowały "rozszerzenie" tych wymiarów, niekoniecznie fizyczne. Chodzi po prostu o różne efekty oddziałujące na zmysły - w pojawiających w całym kraju (także w Poznaniu) kinach 5D na widzów leciała woda albo para, a fotele się ruszały.

Na podobnej zasadzie powstała nowa atrakcja Poznania: "Blubry - Poznańskie Legendy 6D". Nie ma tu jednak foteli, za to jest kilka pomieszczeń na powierzchni ok. 700 metrów kwadratowych w lokalu po Bibliotece Raczyńskich przy ulicy Wronieckiej 6. Na tej przestrzeni stworzono nietypową placówkę, która opowiada o poznańskich legendach, a przy okazji... może solidnie namieszać w głowie!

- Bardzo chcielibyśmy być nazywani niezwykłym miejscem, bo ono takie jest - przekonuje Rafał Bartkowiak z grupy Locco, właściciel "Blubrów 6D". - Ten pomysł zrodził się po prostu w naszych głowach, jest to totalnie autorski projekt i ponad pół roku naszej pracy po kilkanaście godzin dziennie do teraz. Jestem teraz (w piątkowy poranek - przyp. red.) po 40 godzinach na nogach, żeby oddać to miejsce dla gości.

Bartkowiak przypomina, że "Locco" to hiszpańskie słowo oznaczające "coś szalonego". Takie właśnie są Blubry 6D. Całość przechodzi się z okularami 3D na nosie, po drodze zaś można podziwiać pomieszczenia z laserami czy też ścianami i obiektami pomalowanymi specjalną farbą, a oświetlonymi lampami UV. Całość robi niesamowite wrażenie - ściany niemal się ruszają, a momentami nie wiadomo już, czy coś jest namalowane, czy też jest rzeczywistym obiektem. W poszczególnych pokojach pojawiają się dodatkowe efekty wizualne (para, woda, ruchome elementy) i dźwiękowe.

Cała prezentacja ma oczywiście jasno sprecyzowany cel: opowiada o kilku poznańskich legendach i zachęca do bliższego zapoznania się z gwarą poznańską.
- Mamy już podobną atrakcję w Kołobrzegu, ale tam jest muzeum, Maszoperia, gdzie opowiadam o życiu rybaków sprzed stu lat. Ja zaś jestem poznaniakiem z urodzenia i cały czas widziałem tutaj potencjał turystyczny, który nie do końca jest wykorzystywany moim zdaniem - opowiada Rafał Bartkowiak. - Stąd chęć odpowiedzenia ludziom na pytania, choćby w formie legendy, skąd się wzięły koziołki na ratuszowej wieży. Bardzo często poznaniacy sami nie wiedzą, dlaczego one tam są.

Legend przedstawionych w Blubrach 6D jest kilka, podobnie jak niespodzianek czekających na gości tych pomieszczeń - ale nie możemy napisać wszystkiego. Niestety podróż przez poznańskie legendy dość szybko się kończy, głównie ze względu na ograniczoną powierzchnię.
- Jeżeli chodzi o lokal to nie ma możliwości powiększenia "Blubrów", bo lokal jest po dawnej bibliotece Raczyńskich i ma pewne swoje ograniczenia. Nie jesteśmy też w stanie tego przenieść, bo to miejsce jest powiązane ściśle z tym lokalem. Na pewno jednak będziemy rozwijać ofertę o różne programy, w szczególności dla grup zorganizowanych, ale na ten moment nie będę tego jeszcze zdradzał do końca - wyjaśnia szef placówki.

Bartkowiak zapowiada, że "Blubry" przeznaczone są dla każdego: dziecko ma się poczuć w 100 procentach dzieckiem, dorosły natomiast ma... obudzić w sobie dziecko. Dla zwiedzających przygotowano 4 wersje językowe: polską, niemiecką, angielską i hiszpańską.

Czy to się przyjmie? Na pewno będzie atrakcją dla dzieci i grup zorganizowanych. Bliźniacza placówka w Kołobrzegu, o której wspomina Bartkowiak, cieszy się dość sporym powodzeniem, cieszy się także całkiem dobrą opinią w serwisie Tripadvisor, skupiającym społeczność podróżników z całego świata. Nadmorska placówka jest jednak ganiona za zbyt krótki program w stosunku do ceny. W przypadku poznańskiej mogą się pojawić podobne zarzuty, ponieważ program "zwiedzania" przewidziano na 20 minut, za co klient indywidualny zapłaci 17 zł (bilet ulgowy 15 zł).

REKLAMA
Komentarz został wysłany. Dziękujemy!
 Błąd: {{error}}
{{ comment.disabled == 1 ? '[Treść usunięta przez Administratora]' : comment.content}}
{{ comment.author}}, {{ comment.createdDate}}
{{comment.error}}
  • 1

Najpopularniejsze

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Ruch drogowy

Najciekawsze video

REKLAMA
REKLAMA